Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2010-01-30

W Bodzechowie sąsiedzi wezwali pomoc

W jednym z domów utworzyło się... lodowisko


Siarczyste mrozy mogą być szczególnie niebezpieczne dla osób bezdomnych. W powiecie ostrowieckim osoby, które nie chcą w ten sposób narażać życia, mogą skorzystać z pomocy noclegowni.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
CZUJNI MIESZKAŃCY


Ostatnie noce, kiedy temperatura spadła dużo poniżej minus 20 stopni Celsjusza, były wyjątkowo niebezpieczne, a jednocześnie pracowite dla służb ratunkowych. Kilkakrotnie czujnością wykazali się mieszkańcy, informując o osobach, które bez pomocy zapewne by zamarzły.
- Zawsze w takich sytuacjach apelujemy do mieszkańców, bo oni najlepiej znają swoje środowiska i są najbliżej tych osób, które mogą być zagrożone - mówi Andrzej Kaniewski, komendant Straży Miejskiej w Ostrowcu. - Zdarzało się, że informowali nas o ludziach śpiących w śmietnikach. Ostatnio mieszkanka wieżowca w osiedlu Słonecznym zadzwoniła z informacją, że na ostatnim piętrze znajduje się bezdomny. Mężczyzna kaszlał i wyglądał na chorego, a na klatce było dość chłodno. Mimo to nie zdecydował się na przejazd do noclegowni, a ponieważ zachowywał się spokojnie, został tam za naszą zgodą.
Straż Miejską zawiadomił również mieszkaniec ulicy Ogrodowej, w którego domu zjawił się młody, wyziębiony człowiek, proszący o pomoc. Mężczyzna podał mu gorącą herbatę, a strażnicy odwieźli do noclegowni, gdzie może przeczekać najgorsze mrozy.

SĄSIEDZI NIE POZWOLILI ZAMARZNĄĆ


Prowadzona przez Polski Komitet Pomocy Społecznej noclegownia dla bezdomnych mężczyzn w dzielnicy Denków na co dzień dysponuje miejscem dla 23 osób. Mimo srogiej zimy obecnie nie ma tam pełnego obłożenia. Nie znaczy to jednak, że brakuje osób potrzebujących pomocy. Przeciwnie, zdarza się, że to jedyne miejsce, w którym mogą przeczekać zimę.
- Wczoraj patrol policji przywiózł podopiecznego z Bodzechowa. Interweniowali sąsiedzi, bo okazało się, że mężczyzna nie ma w domu ogrzewania. W domu było zimno do tego stopnia, że woda zamarzła na posadzce - mówi Agnieszka Sikorska, pracownica Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej. - Prawdopodobnie uratowali go przed zamarznięciem. We wtorek rano dostał drgawek, więc wezwaliśmy pogotowie i odwieziono go do szpitala. Miał odmrożone nogi, z palców zeszła mu skóra.


Szybka interwencja pracownika socjalnego we wtorek uratowała też mieszkańca Karczmy Miłkowskiej. Mężczyzna mieszka samotnie, ma niesprawną rękę, a na skutek raka jamy ustnej nie może mówić. Nie był w stanie zapewnić sobie wystarczającej ilości opału. Ponieważ był mocno wyziębiony, najpierw przewieziono go do szpitala. Pracownik socjalny z kunowskiego Ośrodka Pomocy Społecznej dostarczył mu jedzenie, ale do noclegowni mężczyzna przyjechał… w samych kapciach.
- Był w strasznym stanie higienicznym, dopiero u nas został umyty. Daliśmy mu odzież, ale butów nie mamy - mówi Agnieszka Sikorska.

NOCLEGOWNIA CZYNNA CAŁY DZIEŃ


W normalnych warunkach działania noclegowni mężczyźni muszą ją opuszczać na dzień. Dopóki trwają wysokie mrozy, ta zasada została zniesiona, a bezdomni sami decydują, czy chcą wychodzić. Większość i tak opuszcza schronienie, bowiem korzysta z bezpłatnych posiłków w jadłodajni w osiedlu Pułanki.
- Wychodzimy wtedy, kiedy mamy coś do załatwienia - mówi jeden z bezdomnych. - Ja jestem tu już od 2006 roku. Dobrze, że jest takie miejsce.
Od dwóch lat w noclegowni mieszka Wiesław Lubowiecki. Jak stwierdza, nie chce tak żyć, ale na razie nie ma innego miejsca. Ciepłe schronienie jest dla niego istotne szczególnie w taką zimę, jak w tym roku.


- Mnie wiele pomógł pracownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej Damian Głuszyński. Teraz jest na zwolnieniu i kto inny go zastępuje, ale też nie ma co narzekać - dodaje Marcin Cichoń. - Wiadomo, że człowiek chciałby mieć dom, ale na razie mamy gdzie spać, co jeść i jest mi ciepło. Wiem, że w innych miastach sytuacja bezdomnych jest o wiele gorsza, noclegownie działają tylko od godziny dwudziestej do szóstej. Wspólnymi siłami staramy się też coś tu zrobić. PKPS dostał pieniądze, a my pomagamy remontować budynek.

OBOJĘTNOŚĆ MOŻE ZABIĆ


Do przyjęcia osób, które ze względu na aurę mogą potrzebować pomocy, głównie kobiet i dzieci, przygotowany jest Ośrodek Interwencji Kryzysowej w osiedlu Pułanki.
- Za pośrednictwem organizacji pozarządowych rozdajemy odzież, obuwie i żywność. Pracownicy socjalni jeżdżą wszędzie tam, gdzie mogą gromadzić się bezdomni i sprawdzają, czy ich podopieczni radzą sobie - mówi Stanisław Fiolik, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. - Współpracujemy ze służbą zdrowia, policją, Strażą Miejską, radami osiedli oraz instytucjami pozarządowymi, które pomagają nam w wynajdywaniu osób potrzebujących naszej pomocy.
Mimo zwiększonej ostrożności służb ratownicy apelują przede wszystkim do mieszkańców, by zwracali uwagę na osoby, którym mróz może zagrażać. Szczególnie zagrożeni są pijani, śpiący na przystankach i skwerach, osoby starsze i mieszkające samotnie. Chwila zastanowienia, co dzieje się z dawno niewidzianym sąsiadem lub przystanięcie przy nietrzeźwym i wezwanie pomocy mogą uratować ludzkie życie.
/Anna ŚLEDZIŃSKA, 29 stycznia 2010, 11:08/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 17977 razy,
ostatnio: 2021-12-07 06:18:31
Skomentuj artykuł:
Powrót