Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2009-03-11

Opera jest dla każdego

Bogusław Morka dla "Wiadomości"

Sopranistki Ewelina Hańska i Edyta Ciechomska oraz tenorzy Jan Zakrzewski i Bogusław Morka oczarowali ostrowiecką publiczność, która nagrodziła ich owacją na stojąco i prośbą o ponowny przyjazd. W przerwie koncertu podzielili się z "Wiadomościami" swoimi spostrzeżeniami z występów w takich miastach jak Ostrowiec Św.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
Ostrowczanie mieli okazję posłuchać muzyków, wtedy bez Bogusława Morki, już kilka lat temu.

- Nie po raz pierwszy występujemy w Ostrowcu, już wcześniej zauważyliśmy, że publiczność jest tu cudowna- mówią Ewelina Hańska i Jan Zakrzewski.- Niezależnie od tego, czy to duże, czy małe miasto, dzisiejszy koncert też został niezwykle dobrze przyjęty, więc chodzi pewnie o to, że ludzie po prostu mają duchową potrzebę, wrażliwość muzyczną i chcą obcować z tego typu muzyką. Oczywiście jest to muzyka lżejsza, ale wykonywana klasycznie. Przez wiele lat wykonywaliśmy ciężki repertuar operowy, może stąd teraz potrzeba "ulżenia" sobie. Śpiewamy hity operetkowe, pieśni neapolitańskie i oczywiście muzykę filmową. Ludzie to kochają, chociażby musicale Andrew L. Webera, tak harmonijne, że ponadczasowe.

Z wypowiedzi Bogusława Morki również można było wywnioskować, że ucieszyła go bardzo ciepła reakcja, złożonej prawie w całości z kobiet, publiczności. Śpiewanie dla "piękniejszej części audytorium" uznał za bardzo przyjemne.

- Nie ma znaczenia, czy śpiewam operę czy lżejszy repertuar, bo staram się, żeby każde moje wyjście było na najwyższym poziomie i żeby ludzie wyszli zachwyceni, zadowoleni i z przeżyciem, które naładuje ich na cały następny tydzień- mówi tenor. Nad repertuarem pracujemy wspólnie z żoną. Od 25 lat jestem śpiewakiem, więc znam go dobrze i wiem, co powinno się znaleźć w programie.

Ostrowiecki koncert był oczywiście z gatunku tych lżejszych, jednak nie zabrakło w nim utworów trudnych. Specyficzne wykonanie mają szczególnie przerobione "pod operę" piosenki, szczególnie gdy zostały skomponowane dla kobiet, jak "La vie en rose" Edith Piaf.

- Tylko się wydaje, że śpiewa się je z łatwością, w rzeczywistości jest to dosyć trudne- przyznaje Morka.- W operze nie ma mikrofonów, głos znajduje się w odpowiednim diapazonie i wszystko wychodzi tak "operowo". Dla śpiewaków operowych piosenki to ciężki repertuar, na delikatną nutę, trzeba śpiewać trochę po "piosenkarsku", czasem nawet z przydechem, a nie "walić całą operą". No i pokazać swoje serce, żeby trafić do publiczności.

Gościom sobotniego koncertu udało się i otworzyć serce, i trafić do serc ostrowieckiej publiczności, która chyba w wystarczający sposób dała wyraz temu, że oczekuje kolejnych właśnie takich "duchowych uczt".
/A. Śledzińska/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 5863 razy,
ostatnio: 2020-07-04 15:41:29
Skomentuj artykuł:
Powrót