Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2009-02-09

Ciężki tydzień

Żądza władzy

- Czy ja aby dobrze zrobiłem?- zastanawiał się Lisicki wchodząc któregoś ranka do Magistratu przy ul. Doktorskiej.
Zaraz po przekroczeniu progu zauważył, że znów działo się to, czego świadkiem był od kilku dni. Pismaki z przeróżnych gazet, rozgłośni i programów ustawili się w kolejce przez gabinetem nowego wicewodza Kopacza. Było nawet spokojnie, jak na tak dużą ilość pismaków, zazwyczaj nie grzeszących cierpliwością.

- Znowu do Kopacza?- zagadnął Lisicki jednego z nich.- Od kilku dni nic nie robi tylko przyjmuje wizyty.

- Każdy chce z nim porozmawiać, bo przecież nie wiadomo jak długo pozostanie widzewodzem. Ten gabinet jest pechowy.

- Nie bardzo rozumiem.

- Poprzedni wódz też lubił odwoływać swoich zastępców.

Lisicki popatrzył na stojącą grupę. Nie żartowali. Naprawdę porównywali go do tego, którego imienia nawet nie chciał wymiawiać.

- To nie ten gabinet- wyjaśnił szybko.- Zresztą wtedy Magistrat był przed remontem i wszystko wyglądało inaczej. Nie macie się czego czepiać?

Grupa pismaków odwróciła głowy w stronę wodza Ostrojazdu. Chyba irytował go fakt, że kolejka ustawiała się do Kopacza.

- Jak skończymy w nowym wice to przyjedziemy do samego wodza- zadeklarowali szybko.- Ale oczekujemy porządnej dawki informacji.

Lisicki tylko machnął ręką.

- To chyba nie dzisiaj. Kopacz lubi dużo gadać więc szybko stamtąd nie wyjdziecie. Jutro też nie, bo mnie nie będzie. Wyjeżdżam na Radę Grodów debatować o nadchodzącym kryzysie.

* * *

Trzy dni debat wodzów z całego Kaczogrodu wcale nie upłynęły miło i przyjemnie. Lisicki i tak miał za sobą ciężki tydzień. Znalazł kandydata na nowego szefa kopaczy SZOK i co najważniejsze chętnych do przejęcia drużyny, a nie było to łatwe. Nie chciał nawet myśleć co by było, gdyby nie udało mu się to, co obiecał kibolom SZOK. Nie chciał też znaleźć się w takiej sytuacji jak Digitus, kiedy przyszli pod Domostwo. Co niby miałby im powiedzieć? Każda odpowiedź nie po ich myśli oznaczałaby pikiety i zamieszki pod Magistratem, co byłoby gorsze niż najazd wszystkich pismaków Scyzorykolandii. Do tego jeszcze te rozmowy o kryzysie.

- Jestem zmęczony- stwierdził w końcu, siadając w samochodzie. Marzył tylko o tym, żeby dojechać do domu i położyć się spać.

- O nie!- nagle poderwał się na tylnym siedzeniu przypominając sobie, że tego wieczora miał być jeszcze na balandze "Scyzorykowych Wieści", które męczyły mieszkańców Ostrojazdu już od dekady. Lisicki miał przygotowany prezent i miał przemawiać. Szybko sięgnął po telefon i wybrał numer Górala, by obwieścić mu radosną nowinę, że będzie miał okazję go zastąpić.
//

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 6501 razy,
ostatnio: 2021-02-27 21:05:09
Skomentuj artykuł:
Powrót