Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2009-01-05

Serial nie tylko świąteczny

Żądza władzy

Ostrojazdowskie kuranty leniwie odmierzały czas, jaki pozostał do świąt. Cały gród wszerz i wzdłuż, jak nakazywała nowa świecka tradycja, organizował spotkania opłatkowe, wigilie, jasełka, śledziki, chcąc jak najlepiej poczuć atmosferę tych rodzinnych, niepowtarzalnych świąt. Tylko kapryśna pogoda, bardziej jesienna niż zimowa, nie wtapiała się w świąteczny klimat.
Rozłożysty przeglądał plan zajęć swojego szefa na najbliższe dni, kiedy pracownicy Domostwa musieli świadczyć pracę społeczeństwu. Zebrał kilka kartek ze swego biurka i ruszył w kierunku gabinetu Digitusa.

- Co tam mamy na ten tydzień?- zapytał Digitus, kiedy zobaczył Rozłożystego w drzwiach.- Tylko nie mów mi, że znowu mam brać udział w jakimś spotkaniu opłatkowym. Już sam nie wiem, w ilu takich spotkaniach wziąłem udział. Z niektórymi łamałem się opłatkiem już kilka razy, a najczęściej to z pismakami, bo są na każdym spotkaniu. Już nie wiem, czego im życzyć? Lepszych szefów, większych nakładów, mniej albo wcale konkurencji?

Rozłożysty wysłuchał tyradę słów swojego szefa, a kiedy skończył, cicho zauważył:

- To my dzisiaj organizujemy spotkanie opłatkowe.

- My? A to co innego? Wszystko przygotowane, zarówno dla ciała, jak i dla ducha?

- Potrawy będą wyśmienite, polecam pierożki- dobrotliwie doradził Rozłożysty.- A i ci co będą chcieli pośpiewać kolędy, znajdą coś dla siebie i na pewno nie będzie to strata czasu.

- Mam nadzieję, że nie będzie to strata czasu…

- Mamy jeszcze w planach środowe coroczne spotkanie na ostrojazdowskim forum- Rozłożysty zmienił temat.

- No mamy w środę i w czym problem? Spotkamy się z Lisickim, połamiemy opłatkiem z mieszkańcami naszego grodu. Nie widzę problemu- skwitował Digitus.

- Mamy problem z Mikołajem, Wyspiarz w tym roku nie che się przebierać- tłumaczył Rozłożysty.

- Chyba nie myślisz, że ja…

- Nawet tak nie myślałem.

- Zadzwoń do niezawodnej Sardyńskiej, może ma jakiegoś znajomego Mikołaja. A właściwie to nie, mam dwóch kandydatów- odparł Digitus, a na jego twarzy pojawił się szyderczy śmiech.

- Aż dwóch?- niedowierzał Rozłożysty.

- Mamy ich blisko siebie, pasują posturami, tylko brody się im doklei- Digitus nie tracił zadowolenia.

- Niech szef powie i nie trzyma mnie w napięciu.

- Jeden to von Valesitz, ale musiałby go oddelegować Lisicki, a drugi to nasz- Jawniak.

Rozłożysty był pełen uznania dla swojego szefa. Nie doceniał jego zdolności postrzegania ludzi.

- Rzeczywiście Valesitzowi przybyło ostatnio w pasie, ale Jawniak z kolei stracił- myślał.

- To chyba zdecydujemy się na Jawniaka, będzie mniej problmów, w końcu nasz?- upewnił się Rozłożysty.

- Tak. Będzie przechadzał się po forum ostrojazdorum i cukierki rozdawał. On z zawodu ma dobre podejście do dzieci. W sylwestra też niech zarezerwuje czas na spotkanie z naszymi grodzianami na forum, bo wiesz, że ja…

- …wyjeżdżam na narty- skończył zdanie swojego szefa.

- Dokładnie.

* * *

Wyspiarz i Mocarny siedzieli pod "Diablim Odciskiem" w Dinolandii, a ich miny nie wróżyły nic dobrego dla stolicy narciarstwa niskopiennego.

-Źle się dzieje, gród gdzie San do Wisły zmierza przez ten serial telewizyjny z ojcem Mateuszem odbiera nam turystów. Teraz wszyscy ciągną na starówkę tego grodu, aby przejść się uliczkami, którymi chodzi dr Burski- zaczął Wyspiarz.

- Tobie karnawałowe bąbelki jeszcze nie wywietrzały z głowy? Jaki dr Burski, jaki ojciec Mateusz?- pytał Mocarny.

- No ten Adam co najpierw myślał, że "Nigdy w życiu", a później mówił "Tylko mnie kochaj", ale w końcu zginął w "Katyniu", a właściwie to chyba ocalał, bo teraz jest "Ojcem Mateuszem".

- Weź kilka dni wolnego. Koniec roku, uchwały budżetowe i inne obowiązki rajcy, powitanie Nowego Roku coś wyczerpały twoje siły.

- Nie wysyłaj mnie na wolne. Mam plan jak znów przyciągnąć turystów, a co za tym idzie kasę do Dinolandii.

- Jaki znów plan? Plany to ja mam. Jak zbudujemy tor saneczkowy, to staniemy się Krynicą Wzniesień Scyzorykolandii- uspokajał kolegę Mocarny.

- Mam pomysł na to, żeby i do nas zawitali filmowcy. Już mam scenariusz.

- Jaki scenariusz?

- Jak to jaki? Taki, żeby bohaterem był ksiądz. To ludzi teraz kręci. I taki ksiądz, np. nasz Angelo przyjeżdża na narty do Dinolandii...

- Ty to masz wyobraźnię.

- Nie przerywaj, tylko słuchaj. No i ten Angelo ma upadek, traci przytomność, a gdy się budzi, to wokół niego dzika przyroda i nasze Dinusie.

- I co ten ks. Angelo będzie robił wśród prazwierząt.

- Spotka piękną, skąpo ubraną kobietę i ....

- Lepiej nie mów dalej, erotomanie gawędziarzu. Pewnie chciałbyś, żeby to był serial?

- Tak, tylko muszę pomyśleć o obsadzie aktorskiej. Kobietę mogłaby zagrać Radziowa, w końcu ma debiut u Zanussiego. A rolę księdza powierzymy...

- Może ty byś zagrał? W "Rejsie" grali naturszczycy i film odniósł sukces- odezwał się z ironią Mocarny.

- Pomyślę- odparł Wyspiarz widząc, że kolega sceptycznie nastawiony jest do jego pomysłu.
//

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 4099 razy,
ostatnio: 2020-04-05 08:35:59
Skomentuj artykuł:
Powrót