Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2003-03-21

KSZO Ostrowiec - Lech Poznań 1:3 (1:1)

      Tak miało być, chociaż przez pierwszą połowę pachniało sensacją. Sama ambicja nie wystarczy. I mimo, że Lech Poznań nie zachwycił wygrał wczoraj w Ostrowcu z KSZO 3:1

      Tematem numer 1 nadal jest bunt ostrowieckich piłkarzy, którzy w ubiegłą środę przedstawili zwolnienia lekarskie. Kilku z nich wróciło już do drużyny Włodzimierza Małowiejskiego.


   

      Nie do przyjęcia

     

      Informowaliśmy już, że po Pawle Zajączkowskim do ostrowieckiego zespołu przed meczem z Lechem zdecydowali się wrócić Tadeusz Krawiec i Dariusz Pietrasiak. Pisaliśmy też wczoraj, że we wtorek wieczorem z działaczami KSZO rozmawiał także Marek Sokołowski Wczoraj przed meczem wyjechał jednak z Ostrowca. - Warunki zaproponowane przez działaczy były nie do przyjęcia - powiedział nam.


   

      Jak się dowiedzieliśmy, jemu i innym zawodnikom zaproponowano taką umowę, że w przypadku jej podpisania nie mieli już możliwości domagać się od klubu zaległych wynagrodzeń. Mimo to była jeszcze szansa, że i Sokołowski zagra z Lechem. - Dojeżdżałem już do Bielska, gdy zadzwonił prezes KSZO i powiedział, że mogę zagrać. Było jednak za późno na powrót - powiedział piłkarz.


   

      Nieoczekiwanie do składu wrócił Mirosław Budka, któremu wczoraj skończyło się zwolnienie. Wiadomo, że w KSZO nie zagra raczej Przemysław Cichoń - ten piłkarz przedłużył zwolnienie lekarskie do końca marca.


   

      Miłe przyjęcie Lasockiego

     

      Wczoraj na Świętokrzyskiej zagrał były kapitan KSZO, teraz piłkarz Lecha, Rafał Lasocki. Wystąpił na nietypowej dla siebie pozycji defensywnego pomocnika, zastępując Piotra Jacka. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego Lasocki dostał od ostrowieckich szalikowców kwiaty.


   

      Kolejną szansę w Lechu dostał Krzysztof Piskuła, choć z Odrą Wodzisław grał słabo. Do składu poznaniaków wrócił też Paweł Kaczorowski, inny były zawodnik KSZO, który w ostatnim meczu pauzował za żółte kartki. Zastąpił na lewej pomocy Michała Golińskiego.


   

      Wśród gospodarzy Budka i Artur Kościuk to jedyni piłkarze występujący jesienią w podstawowym składzie KSZO. Dużo grał jeszcze Krawiec. Do ostrowieckiego składu dołączył też Sunday Ibrahim, który w sobotę w Jaworznie pauzował za żółte kartki. W składzie drużyny został tylko jeden junior: Grzegorz Sadłowski.


   

      Brutalny faul na juniorze

     

      Lech był tak zdecydowanym faworytem, że spotkanie wycofano nawet z zakładów bukmacherskich. Tymczasem od pierwszych minut gospodarze zaatakowali i stworzyli kilka dobrych okazji. Już w 9. minucie poznańscy obrońcy nie potrafili wybić piłki po uderzeniu Sundaya i ten z 16 metrów dobił swój strzał - piłka po ziemi przemknęła w gąszczu nóg.


   

      KSZO nadal atakował, a świetne wrażenie zostawił Sadłowski. Zostawił, bo w 14. minucie brutalnie sfaulował go Mirko Poledica, którego junior wcześniej kilka razy ograł. Obrońca gości dostał żółtą kartkę, ale Sadłowskiego karetka odwiozła do szpitala z podejrzeniem złamania nogi.


   

      Animusz gospodarzy słabł, a górę brało doświadczenie gości. Mecz zaczynał przypominać pojedynek z Jaworzna, gdzie Garbarnia Szczakowianka praktycznie nie schodziła z pola karnego KSZO. Na bramkę Tomasza Dymanowskiego w doskonałych sytuacjach strzelali Lasocki, Kaczorowski, Reiss i Piskuła - mieli jednak źle ustawione celowniki bądź bardzo dobrze bronił Dymanowski. W 33. min był jednak bez szans. Lewą stroną pobiegł Poledica i dośrodkował w pole karne. Tam z interwencją spóźnili się obrońcy i kapitan Lecha Piotr Reiss wślizgiem wepchnął piłkę do bramki.


   

      Im bliżej przerwy, tym gospodarze grali słabiej. Bramka dla Lecha była kwestią czasu. Obrońcy KSZO popełniali błędy nawet we własnym polu karnym. Do przerwy podopieczni Włodzimierza Małowiejskiego jednak dotrwali.


   

      Na początku drugiej połowy, podobnie jak pierwszej, gospodarze dominowali. Podobnie też z każdą minutą KSZO słabł i przewaga Lecha była momentami miażdżąca. Kilka razy świetnie interweniował jednak Dymanowski - m.in. w 64 min w sytuacji sam na sam z Reissem rzucił mu się pod nogi i złapał piłkę. Dwie minuty później bramkarza KSZO wyręczył Zajączkowski wybijając piłkę z linii bramkowej po strzale głową Bartosza Bosackiego, a minutę potem Lasocki w idealne sytuacji strzelił z ośmiu metrów nad poprzeczką.


   

      Gospodarze mieli problemy z przejściem pod pole karne Lecha. Dlatego w 65., widząc daleko wychodzącego Tyrajskiego, Budka uderzył z połowy boiska. Wiele się nie pomylił.


   

      Drugi gol dla Lecha padł w 72. min. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Reissa ostrowieccy piłkarze na własnym polu karnym stali jak zaczarowani. Nikt się nie ruszył, łącznie z Dymanowskim, który nie wyszedł do dośrodkowania na 7 metr. Gajtkowski głową zdobył ładną bramkę.


   

      Już w doliczonym czasie wynik ustalił Kaczorowski. Ograł Artura Kościuka i z 16 metrów pięknym technicznym strzałem w okienko pokonał Dymanowskiego.


   

      W sobotę o godz. 18 kolejny mecz w Ostrowcu - KSZO podejmuje Ruch Chorzów.


   

      KSZO OSTROWIEC 1 (1)

     

      LECH POZNAŃ 3 (1)

     

      STRZELCY BRAMEK

     

      KSZO: Sunday (9. dobitka własnego strzału).


   

      Lech: Reiss (33. po podaniu Poledicy), Gajtkowski (72. po dośrodkowaniu Reissa), Kaczorowski (90. bez asysty).


   

      Widzów: ok. 5 tys.


   

      SKŁADY

     

      KSZO: Dymanowski - Pietrasiak (79. Kutryba), Malinowski, Rogalski - Kościuk, Sadłowski (17. Wróbel Ż), Budka, Sunday, Zajączkowski (77. Bąk) - Krawiec, Kalu.


   

      Lech: Tyrajski - Kryger, Bosacki, Kaliszan, Poledica Ż - Madej (90. Goliński), Piskuła, Lasocki, Kaczorowski Ż - Reiss, Gajtkowski Ż (90. Ślusarski).


   

     
/ Gazeta.pl/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 19189 razy,
ostatnio: 2020-10-22 02:48:44
Skomentuj artykuł:
Powrót