Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2003-03-21

Piłkarze KSZO do PZPN: POMOCY !!!

      Piłkarze KSZO Ostrowiec zwrócili się do Polskiego Związku Piłki Nożnej o mediację i pomoc w sporze z klubem. W sobotę o godzinie 18 zdrowi zawodnicy tego klubu zagrają z Ruchem Chorzów.


   

      Pismo do PZPN podpisało kilkunastu piłkarzy, zarówno tych, którzy zostali przez zarząd klubu zawieszeni, jak i tych, którzy zdecydowali się grać nadal. - Taka sytuacja nie może trwać w nieskończoność. Może PZPN nam pomoże - powiedzieli nam piłkarze. Pismo trafiło wczoraj do Eugeniusza Kolatora, wiceprezesa PZPN.


   

      Teraz z Ruchem

     

      Trzy pierwsze mecze rundy wiosennej ekstraklasy miały dać odpowiedź, czy KSZO utrzyma się w tym gronie. I odpowiedź już jest. Niestety, negatywna. Choć w sobotę piłkarzy czeka jeszcze mecz z Ruchem Chorzów.


   

      Środowy, przegrany 1:3 pojedynek z Lechem, pokazał, że na razie na punkty nie ma co liczyć. Choć w podstawowym składzie został już tylko jeden junior, to KSZO grał jak równy z równym tylko na początku obu połów. Ci, którzy "wyzdrowieli", nie trenowali przez tydzień, a poza tym albo nie przepracowali całego okresu przygotowawczego z KSZO, albo w poprzedniej rundzie nie grali zbyt często. - Gdybym miał do dyspozycji wszystkich zawodników, którzy przygotowywali się ze mną do tych rozgrywek, to utrzymanie byłoby realne - mówił po meczu Włodzimierz Małowiejski. - Na przykład Artur Kościuk w obu meczach przerastał sam siebie, ale nie miał wsparcia w kolegach. W meczu ze Szczakowianką juniorzy wystarczyli. Ale Lechowi już by nie sprostali - dodał.


   

      Ostrowiecki szkoleniowiec nie ma złudzeń, że w tym składzie walka o utrzymanie będzie walką z wiatrakami. Dlatego nie mówi o tym, ale raczej o godnym pożegnaniu z ligą. - Gdy którykolwiek z zawodników zgłosi akces gry w zespole, to na pewno z nich skorzystam. Wtedy szanse dorównania zespołom ligowym będą większe - stwierdził. - Dzisiejsza porażka stawia nas w bardzo trudnej sytuacji przy realizacji naszego strategicznego celu: utrzymania. A było ono realne. Dziękuję i gratuluję Tadziowi Krawcowi i Mirkowi Budce. Oni powinni innym piłkarzom KSZO wskazać drogę postępowania - powiedział Małowiejski.


   

      Czy wskażą, czas pokaże. Powroty rozpoczęły się już przed środowym pojedynkiem z Lechem, ale nie na taką skalę, jak oczekiwaliby kibice. - Skończyło mi się zwolnienie, więc przyjechałem na trening - powiedział Paweł Zajączkowski. Był na dwóch treningach. W jednym wzięli udział Tadeusz Krawiec i Dariusz Pietrasiak, którym też skończyły się zwolnienia. Bez treningu, właściwie jeszcze na zwolnieniu, zagrał Mirosław Budka. - Miałem anginę, ale powoli wracam do zdrowia. Poproszono mnie, żebym zagrał. Nie czułem się najlepiej, ale wybiegłem na boisko. Na pewno widać było po mnie osłabienie - powiedział po meczu. Co ciekawe, Budka też był zawieszony przez zarząd klubu, podobnie jak trzynastu innych piłkarzy. - A ja miałem anginę i miałem zwolnienie od lekarza klubowego - stwierdził. Wczoraj zawodnik miał rozmawiać z działaczami o swojej sytuacji.


   

      Oby rozmowy nie skończyły się tak, jak wtorkowe negocjacje Marka Sokołowskiego, który nie przystał na propozycję działaczy. Gdyby podpisał proponowane porozumienie, nie miałby już możliwości odzyskania z klubu zaległych pieniędzy. Wprawdzie w końcu działacze ustąpili, ale było za późno by zagrał z Lechem. - Jestem w Bielsku-Białej i czekam na telefon od działaczy. Jestem gotów rozmawiać, ale przedstawione warunki były nie do przyjęcia - powiedział Sokołowski. W podobnej sytuacji jak on jest między innymi Waldemar Piątek. Gdyby działacze złagodzili stanowisko, większość piłkarzy zasiadłaby do rozmów.


   

      Będzie lepiej?

     

      Mecze z Garbarnią Szczakowianka w Jaworznie oraz dwa pojedynki w Ostrowcu z Lechem Poznań i Ruchem Chorzów to spotkania z rywalami w walce o utrzymanie, czyli za sześć punktów. Dwa pierwsze KSZO już przegrał. W trzecim szanse na sukces ma również niewielkie, ale mimo wszystko spore.


   

      Po pierwsze, jest jeszcze czas, by do zespołu wrócili Sokołowski, Piątek czy Mirosław Siara, może Tomasz Szmuc. Oczywiście, gdyby działacze znaleźli pieniądze i zechcieli zapłacić choćby bieżące pobory oraz gdyby zrezygnowali z sankcji wobec piłkarzy, mógłby wrócić Mariusz Unierzyski i inni.


   

      Po drugie, pierwsze minuty meczu z Lechem pokazały, że ambicją można sporo zdziałać. Gdyby zawodnicy grali bardziej konsekwentnie, dłużej mogliby utrzymać korzystny rezultat. Byłaby szansa nawet go poprawić, gdyby sędzia pokazał czerwona kartkę Mirko Poledicy za faul na Grzegorzu Sadłowskim, a w drugiej połowie zauważył faul Arkadiusza Kaliszana na Maxwellu Kalu w polu karnym.


   

      Po trzecie, Ruch jest słabszym zespołem niż Lech i Garbarnia. W przerwie zimowej nie zrobił takich transferów, jak wymienione kluby.


   

      Po czwarte, w dwóch dotychczasowych meczach chorzowianie nie strzelili nawet bramki, a trener Piotr Mandrysz w roli szkoleniowca jeszcze w Ostrowcu nie wygrał.


   

      Po piąte, przy bardziej wyrównanych siłach zespołów często o wyniku decyduje własne boisko, a zwłaszcza kibice. Ci pokazali, że nawet na przetrzebiony skład przychodzą chętnie.


   

      Sześć szwów Sadłowskiego

     

      Przeciwko Ruchowi nie zagra junior Sadłowski, którego w 12. minucie bezpardonowo sfaulował Poledica. Podejrzewano nawet złamanie nogi, ale w szpitalu okazało się, że poza przecięciem skóry poważniejszych urazów nie ma. - Grzesiowi pękła deska w ochraniaczu, ale uratowała kość. Korki przecięły skórę i przecięły ją na długości sześciu centymetrów. To było wybitnie brutalne wejście i nie zdziwiłbym się, gdyby sędzia pokazał czerwoną kartkę zawodnikowi Lecha. To jest poważna kontuzja - informował Włodzimierz Małowiejski. W KSZO nie zagra Andrzej Jaskot, którego nie zgłoszono jeszcze do rozgrywek.


   

     
/ Gazeta.pl/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 19407 razy,
ostatnio: 2020-10-20 19:55:50
Skomentuj artykuł:
Powrót