Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2006-02-27

Lech Janiszewski: Będzie pamiętał o Ostrowcu

Janiszewski idzie do Kielc

Lech Janiszewski "pracuje" w ostrowieckim samorządzie od 16 lat. Był pierwszym prezydentem Ostrowca Św. w III RP. Od trzech kadencji nieprzerwanie pełni funkcję radnego. W ubiegłym tygodniu przeszedł pomyślnie egzamin w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, obecnie oczekuje na nominację na stanowisko wicewojewody świętokrzyskiego.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
Otrzymał Pan już nominację?

- Jeszcze nie. W ubiegłą środę (15 lutego- przy. red) zostałem poddany sprawdzianowi, z którego, z tego co mi wiadomo, wyszedłem zwycięsko. Wojewoda Grzegorz Banaś przesłał do premiera wniosek o moją nominację, ale nie mam pojęcia, ile mogą potrwać sprawy proceduralne. Na razie więc czekam.


- Jak długo zastanawiał się Pan, zanim zgodził się kandydować na to stanowisko?

- Propozycja naprawdę mnie zaskoczyła, ale po krótkiej analizie również ucieszyła. Nie obyło się bez refleksji, że przecież zawsze byłem związany ze stroną solidarnościową, więc wygrana Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych stworzyła szansę także dla nas. Pamiętam jednak, że wyrosłem w samorządzie i tu nauczyłem się wszystkiego. Myślę, że właśnie ostatnie 16 lat zaowocowało tą nominacją. Zdecydowałem się ją przyjąć stosunkowo szybko, bo znam problemy, jakie występowały podczas przedstawiania spraw związanych z Ostrowcem Św. na szczeblu województwa i myślę, że w pewnych sprawach mogę być pomocny.


- Był Pan prezydentem Ostrowca Św., a przez ostatnie trzy kadencje radnym Rady Miasta. Nie boi się Pan, że punkt widzenia samorządowca będzie się kłócił z nowymi obowiązkami?

- Na pewno funkcja wicewojewody będzie zupełnie czymś innym, niż zajmowałem się do tej pory. Perspektywa patrzenia samorządowego jest we mnie na pewno silnie zakorzeniona, ale myślę, że sobie poradzę.


- Wielu samorządowców powiatu ostrowieckiego łączy z Pana nominacją wielkie nadzieje...

- Wiem o tym. Ostrowiec Św. nigdy nie miał tak wysoko postawionego urzędnika, nie był reprezentowany w szerszych gremiach. Skoro pojawiła się propozycja dla mnie, jest to też szansa dla powiatu ostrowieckiego. Mam nadzieję, że nie zawiodę nadziei, a jednocześnie zachowam obiektywizm. W tej chwili otrzymuję wiele życzeń i gratulacji. Chciałbym słyszeć życzliwe słowa również wtedy, gdy zakończy się moja kadencja wicewojewody.


- Będzie Pan lobbował za powstaniem lotniska w okolicach Ostrowca Św.?

- Ta decyzja zależeć będzie od Sejmiku Wojewódzkiego.


- W takim razie czym zajmie się Pan po objęciu stanowiska?

- Do tej pory w kompetencjach pierwszego zastępcy leżały sprawy z zakresu rozwoju województwa, zarządzania mieniem Skarbu Państwa, pomoc społeczna, ochrona środowiska i zagadnienia związane z rolnictwem. Pokrywa się to z tym, co starałem się robić w Ostrowcu Św. Nie rozmawiałem jeszcze z wojewodą o zakresie moich kompetencji. Myślę, że przyjdzie na to czas po nominacji.


- "Pociągnie" Pan za sobą do Kielc któregoś z partyjnych kolegów?

- Minął za krótki czas od pomyślnego przejścia egzaminu, by wyobrażać sobie szczegóły personalne.


- Ma Pan zamiar zamieszkać w Kielcach?

- Raczej nie. Na pewno praca będzie mnie zmuszała do tego, by czasami tam nocować, ale nie zamierzam się przeprowadzać.


- Dziękuję za rozmowę.
/A. Śledzińska/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 11659 razy,
ostatnio: 2020-10-19 02:11:01
Skomentuj artykuł:
Powrót