Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2006-02-06

Zrozumieć chorobę

Pomoc w trudnych chwilach

Nieuleczalna choroba i niewiedza na jej temat stanowi problem nie tylko dla chorego, ale także dla osób z najbliższego środowiska. Cenną pomoc w takich sytuacjach niosą członkowie Klubu Stomijnego, którzy pomagają przezwyciężyć strach i przywracają chęć do życia. O jego działaniach rozmawiamy z prezesem klubu Bolesławem Koziełem.
-Nie wszyscy czytelnicy wiedzą, kogo skupia Klub Stomijny?

-Klub skupia osoby po operacjach raka jelita grubego i cienkiego.


-Jak doszło do zintegrowania ostrowieckiego środowiska osób z tym schorzeniem?

- Sam jestem po operacji stomijnej. Na początku nic nie wiedziałem na temat stomii, obsługi

i jej pielęgnacji, ale pobierając potrzebny sprzęt (worki stomijne, kremy itd.) w szpitalu w Ostrowcu Św., dr Bożena Zbojna wyjaśniła mi wszystko i zapytała, czy podjąłbym się prowadzenia klubu. Swoją działalność zaczynaliśmy od pożyczonej kartki papieru, na której wspólnie z panią Teresa Bonarską, Zofią Żelazowską i Wojciechem Adamusem spisaliśmy pierwszy protokół ze spotkania, zawierający skład zarządu i plan działania klubu. Ostrowieckie środowisko osób z wyłonioną stomią działa od stycznia 2003 roku.


-Na czym polega pomoc oferowana przez klub?

-Wiele osób chorych na raka nie potrafi przełamać wstydu i przyznać się do swojej choroby, cierpiąc samotnie w czterech ścianach. Musimy pomóc stomikom wyjść z domu do ludzi, aby pokazali się i przezwyciężyli strach. Stosujemy wszelkie dostępne formy, aby tylko pomóc w trudnych chwilach i ułatwić życie. Udaje nam się organizować bezpłatne badania np. na cukier, czy ciśnienie. Prowadząc działalność edukacyjną zapraszaliśmy na nasze spotkania lekarzy. Specjaliści wyjaśniali zasady pielęgnacji stomii, połączone z praktycznymi pokazami. Swoją obecnością zaszczycili nas m.in. Stanisław Gwoźdź- dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Onkologii w Kielcach, czy dr Korejba- dyrektor oddziału Chirurgii i Onkologii z Kielc, zwany przez stomików "złotą rączką". Staramy się również pomóc w zdobyciu większej liczby potrzebnego sprzętu. Organizujemy wycieczki, podczas których chorzy jednoczą się, stają się bardziej otwarci, zapominają o swojej chorobie, po prostu zaczynają normalne życie. Wszyscy członkowie to osoby w jakiś sposób okaleczone, dlatego lepiej rozumiemy się i możemy szczerze, bez skrępowania rozmawiać.


-Ilu członków zrzesza klub?

-Gdy zaczynaliśmy było nas 9 do12 osób. W 2004 liczba członków wzrosła do 15. Pod koniec 2005 liczba członków wzrosła do 50 osób.

-Skąd czerpiecie fundusze na działalność?

-Pracujemy społecznie, bezinteresownie dla tych, którzy są bardziej chorzy od nas i dla tych, którzy dopiero przeszli operację.

Robimy wszystko, żeby współpracować z firmami, które świadczą pomoc na rzecz klubu, dają coś nie tylko materialnie, ale moralnie, duchowo i w sprzęcie.


-Jakie problemy utrudniają pracę klubu?

-Największy problem stanowią skromne środki finansowe, a wiadomo potrzeby są ogromne. Wiele problemu stwarza także brak stałego lokalu, transportu, telefonu.


-Co uważa pan za największy sukces klubu?

-Naszym największym sukcesem jest to, że potrafiliśmy zintegrować 50 osób, które dzięki nam stają się bardziej otwarci. Udało się nam również wyjechać na do Krynicy Górskiej, gdzie odbyło się spotkanie ze specjalistami z zakresu onkologii, producentami sprzętu stomijnego i członkami zarządów klubów stomijnych

z województwa rzeszowskiego, krakowskiego, kieleckiego. Nasz klub został wyróżniony i uznany za najlepiej działający Klub Stomijny, pomimo że jesteśmy najkrócej funkcjonującym. Za duży sukces uważamy też naszą kronikę, w której utrwalamy wydarzenia z życia klubu. Powadzi ją od początku naszej działalności Jadwiga Sikora.


-Jaki są plany klubu na najbliższy rok?

-Chcemy ułożyć regulamin, opracować statut i zarejestrować się, aby się troszkę uniezależnić. Chcemy zintegrować również stomików z Opatowa i Starachowic, wówczas będzie nas ok. 150. Jeśli kluby powstaną przy wszystkich szpitalach, to takim największym celem będzie uzyskanie od państwa jakiejś pomocy np. zniżki na leki. Chcemy również uświadomić wszystkim, że takie osoby są. Żeby zrozumieli nasze potrzeby, trudności i przyszli z pomocą. Korzystając z okazji chciałbym podziękować w imieniu klubu wszystkim mediom, które pamiętają o nas, chcą pomagać i uświadamiają społeczeństwu, że w tym środowisku żyją takie osoby i wymagają zainteresowania. Szczególne podziękowania należą się Stanisławowi Gwoźdź-dyrektorowi Wojewódzkiego Szpitala Onkologii w Kielcach oraz wszystkim lekarzom specjalistom, którzy udzielają nam pomocy.


-Dziękuję za rozmowę.
/B. Jurys/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 18400 razy,
ostatnio: 2020-10-24 07:12:53
Skomentuj artykuł:
Powrót