Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2006-06-23

Uderzą w paserów i dilerów

Jan Kowalski- Jestem szczególnie uczulony na wybryki chuligańskie łysych, zakapturzonych, młodych ludzi

Podinspektor Jan Kowalski rozpoczął 1 czerwca służbę na stanowisku Komendanta Powiatowego Policji w Ostrowcu Św. Po kilkunastu dniach wie już, co chce poprawić i jak usprawnić działanie jednostki. Zapowiada bezpardonową walkę z dilerami narkotyków, paserami i młodymi chuliganami, a także znaczne zwiększenie liczby patroli pieszych oraz umożliwienie policjantom pracy w godziwych warunkach.

Kliknij na ikonę aby powiększyć załącznik
- Pierwsze dni pracy na pewno spędził Pan na zapoznaniu się z ostrowiecką komendą, podwładnymi i pracą, jaka Pana czeka?

- Znałem oczywiście Ostrowiec Św., bo zawsze interesujemy się wynikami i specyfiką pracy kolegów w innych jednostkach, a z komendantem Brodą mieliśmy bardzo częsty kontakt. Tutaj realia są zupełnie inne niż w Pińczowie. Z zażenowaniem spojrzałem na statystyki, w których pod względem bójek czy pobić jesteśmy na 13 miejscu, na trzynaście komend powiatowych. Od początku pobytu w Ostrowcu Św. zauważyłem, że występuje tu, podobnie jak w całej policji, problem przebywania funkcjonariuszy na zwolnieniach lekarskich. Są zamierzenia, by policjanci, tak jak inni pracownicy w Polsce, mieli płatne 80 procent pensji na zwolnieniu. Myślę, że jest to sposób, aby ukrócić proceder. Są również dość duże zaległości dotyczące urlopów, średnia to około 60 dni niewykorzystanych.


- Należy więc rozumieć, że przyszedł czas na zmiany?

- Podjąłem już pewne decyzje organizacyjne. Wprowadziłem kontrolera służby, którego nie było w Ostrowcu Św., a który nadzoruje przebieg służby na terenie całego powiatu. Przemodelowałem przebieg interwencji. Dyżurny

w Ostrowcu Św. jest dyżurnym powiatowym, a nie tylko miejskim, czyli odpowiada za cały powiat, także zdarzenia w KP Ćmielów i Kunów. Dążę do przemodelowania planowania służby, zwiększenia i to zdecydowanego, patroli pieszych. Będę na bieżąco analizował i maksymalizował ilość pieszych patroli. Radiowozy mają służyć do przemieszczania się między osiedlami i szybkich interwencji.


- Jakie problemy Ostrowca Św. wydają się Panu najważniejsze? Którymi trzeba się zająć

w pierwszej kolejności?

- Może nie bardzo duże, ale bardzo dokuczliwe społecznie, to przede wszystkim chuligańskie wybryki pijanej młodzieży. To osoby nadużywające alkoholu w centrum miasta. Musimy ich stamtąd wypchnąć. Nie może tak być, że niemal w każdej bramie widzimy osoby spożywające alkohol, załatwiające swoje potrzeby fizjologiczne. Jestem szczególnie uczulony na wybryki chuligańskie łysych, zakapturzonych, młodych ludzi. Kolejny problem i to bardzo poważny, to narkotyki. Musimy zintensyfikować swoje wysiłki, zarówno pracę prewencyjną, jak i kryminalną- operacyjną. Zapoznaję się z materiałami Sekcji Kryminalnej, są dosyć ciekawe i niedługo będzie można o nich mówić. Jest to materiał wyjściowy, który umożliwi aresztowanie nawet kilkanastu osób w tym mieście. Bardzo wysoko oceniam pracę Sekcji Kryminalnej. Pracuje w niej bardzo dużo naprawdę zaangażowanych policjantów, mających pomysły, jak uczynić to miasto bezpieczniejszym. Kolejną bolączką jest kradzież metali kolorowych. Wszyscy mi mówią, że jest to problem nie do rozwiązania. Jest on do rozwiązania. Stara maksyma każdego gliniarza mówi, że "gdy nie ma pasera, nie ma i złodziei". A paserzy są. Uderzymy z całą mocą prawa właśnie w nich. Paserami są osoby, które nielegalnie prowadzą skupy złomu, ale również te, które prowadzą zarejestrowaną działalność i skupują metale kolorowe bez ewidencji. Myślę, że współpraca z dyrekcją Celsy, SOK i służbami skarbowymi, pomoże nam to rozwiązać.


- Dużo tego...

- Żeby nie wiało tylko pesymizmem powiem, że Ostrowiec ma wielkie szczęście, bo ma dużo wykształconych, młodych oficerów policji, na których będę stawiał. Są chętni do pracy. Myślę, że wyciągną tę jednostkę.


- Jednak trochę powiało pesymizmem. Chce Pan zwiększyć liczbę patroli, a jednocześnie mówi o brakach kadrowych. Jak rozwiązać ten problem?

- Przeglądam kadry i widzę rezerwy w pionach logistycznych. W tej chwili już przesuwam policjantów z pionów, gdzie wykonywali typowo administracyjne zadania, do służb patrolowych.

W najbliższym czasie rozpoczniemy przyjmowanie do pracy ostrowieckich policjantów, którzy obecnie pracują w Warszawie lub innych miastach, a chcą się tu przenieść. Na miejsce tych nieobecnych, wakujących. Z policjantami, którzy są na zwolnieniach lekarskich, będę prowadził rozmowy kadrowe w kierunku określenia się, co do dalszej przydatności do służby. Będę kierował na komisje lekarskie. Przede wszystkim będę rozmawiał, co jest powodem nieobecności, czy faktyczna choroba, czy są inne przyczyny.


- Czy podjął już Pan jakieś decyzje personalne? Wolne jest na pewno stanowisko naczelnika Sekcji Prewencji, gdyż dotychczasowy został Komendantem Powiatowym w Opatowie.

- Szykuje się dużo więcej wakatów. Decyzje kadrowe będę podejmował sukcesywnie, dopiero po zdiagnozowaniu całej kadry. Jest parę decyzji, o których państwo usłyszycie, ale na dzień dzisiejszy dopiero robię przegląd kadr i myślę, że jeszcze musi minąć trochę czasu. Przynajmniej kilku wysokich funkcjonariuszy, zajmujących stanowiska w komendzie ostrowieckiej zadeklarowało przejście na emerytury, więc siłą rzeczy będę uzupełniał te wakaty. Przede wszystkim będę stawiał na młodą kadrę oficerską z KPP Ostrowiec Św., nie zamierzam robić żądnych desantów z innych jednostek. Jest tu dużo wartościowych policjantów, dużo już umiejących i myślę, że oni tylko czekają na swoją szansę.


- Przeniósł się Pan z wyremontowanej, pachnącej świeżością jednostki w Pińczowie, do będącej w fatalnym stanie technicznym komendy w Ostrowcu Św.

- Byłem przerażony widząc, że w XXI wieku można w ogóle w takich warunkach pracować. Zagrożenie życia i zdrowia jest zarówno dla funkcjonariuszy, jak i osób, które tu przebywają, świadków czy nawet podejrzanych. Wiszące sufity, śmierdzące łazienki, niedrożna kanalizacja. Mógłbym wymieniać dwa dni, jakie są niedoinwestowania w tej jednostce. Jestem umówiony z prezydentem miasta i będę poruszał te sprawy. Zrobię wszystko, aby przyspieszyć oddanie tego jednego nowego pawilonu, ale to nie rozwiąże problemu. W zakresie inwestycji, nawet wyposażenia, zdecydowanie odbiega od innych jednostek województwa świętokrzyskiego. Jest jedno stanowisko do wytwarzania dokumentów niejawnych. Żebym mógł wymagać od policjantów efektów, najpierw muszę im stworzyć warsztat pracy. Wiele jest oczywiście rzeczy, które można zrobić bez pieniędzy, np. poprawić efektywność służby, która, delikatnie rzecz biorąc, powinna ulec zmianie.


- Czy zmiany, o których Pan mówi obejmą również komisariaty i posterunki na terenie powiatu?

- Odwiedziłem obie jednostki i część posterunków. W Kunowie na 16 osób, faktycznie pracuje 11, bo reszta jest na zwolnieniach, komisariat w Ćmielowie liczy natomiast 23 policjantów. W tych jednostkach również poleciłem dokonać szczegółowych analiz. Będę się zastanawiał nad ich reorganizacją, aby ludzie mieli większą możliwość dotarcia do nich, nie musząc odwiedzać policji w Ostrowcu Św. Będzie większa dostępność policjantów, więcej służby. Na razie jednak jest za wcześnie, by mówić o konkretach, to są trudne sprawy kadrowe. Zmiany muszą następować z rozwagą, bo dotyczą konkretnych ludzi, konkretnych rodzin.


- Proszę opowiedzieć coś o sobie.

- Mam 50 lat i troje dorosłych dzieci, dwie córki i syna oraz wspaniałą żonę. Urodziłem się i wychowałem w Pińczowie, tam skończyłem szkołę. Potem ukończyłem szkołę policyjną w Szczytnie i rozpocząłem pracę w mojej rodzinnej miejscowości. To był pion kryminalny, może dlatego ten dział pracy policjanta jest dla mnie szczególnie ważny. Od 1994 roku pełniłem funkcję zastępcy komendanta rejonowego, a w 1999 roku zostałem komendantem powiatowym.


- Na pewno trudno było Panu rozstać się ze swoją komendą i podwładnymi?

- Myślę, że pracowałem tam z dobrym skutkiem, potwierdzają to opinie władz i mieszkańców. Powiat pińczowski został w ubiegłym roku uznany za najbezpieczniejszy w województwie świętokrzyskim. Zawsze nastawiałem się na pracę z ludźmi, starałem się w czasie służby przygotowawczej młodych policjantów uczulić ich, jak bardzo ważny jest pierwszy kontakt z interesantem. Dla samego policjanta najważniejsze są właśnie trzy pierwsze lata pracy, wtedy można ukształtować jego postawę etyczną czyli to, jak będzie pracował i jak będzie postrzegany przez społeczeństwo. Ważne więc, by ci młodzi ludzie nie trafiali na złych nauczycieli.


- A jak czuje się Pan jako świeżo upieczony ostrowczanin?

- Mieszkam w Ostrowcu Św., na razie sam, ponieważ żona pracuje. Dużo spaceruję, poznaję miasto. Nie boję się chodzić wieczorami, jest to dla mnie również sprawdzian pracy podwładnych. Chodzę, obserwuję i faktycznie muszę przyznać, że ja też nie widzę patroli na osiedlach. Swoje spostrzeżenia przekazuję na odprawach z naczelnikami. Chcę poszerzyć współpracę ze Strażą Miejską w tym zakresie. Dążę do tego, by odpowiedzialność za to, co dzieje się na osiedlach spadała na patrole, ale również dzielnicowych z policji i Straży Miejskiej.


- Pański poprzednik, komendant Andrzej Broda, oprócz pracy w policji pełnił również funkcję radnego. Obecnie w Radzie Miasta również zasiada jeden funkcjonariusz. Czy Pan również miał jakieś przygody z samorządem?

- Nie poświęcałem się nigdy tego typu zajęciom. Powiem więcej, nie jestem zwolennikiem łączenia służby z funkcjami w samorządach.


- W takim razie jak spędza Pan wolny od służby czas?

- Uwielbiam łowić ryby, jestem zapalonym wędkarzem. Do tej pory miałem w Pińczowie swoją Nidę, która jest piękną rzeką. Teraz nie wiem nawet, czy będę miał czas na hobby. Obawiam się też, że może nie dojść do skutku spływ kajakami, jaki co roku urządzamy sobie z najbliższą rodziną. To taka nasza tradycja, że wsiadamy do kajaków w Pińczowie i dopływamy do Chrobrza. Jestem również myśliwym, choć w moim przypadku sprowadza się to tylko do chodzenia na polowania. Jeszcze nie zastrzeliłem żadnego zwierzęcia i chyba nie umiałbym tego zrobić. Uczestniczę w polowaniach po to, by sobie pochodzić, po tych niedostępnych terenach leśnych. No i posłuchać wspaniałych, choć często przesadzonych, opowieści myśliwych.


- Dziękuję za rozmowę.
/Anna Śledzińska/

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 13836 razy,
ostatnio: 2019-12-06 13:19:25
Skomentuj artykuł:
Powrót