Wiadomości z Ostrowca Świętokrzyskiego

Powrót2002-01-26

Szał coraz większy. Miliarder Harry Potter

      Wyprzedane bilety na nocne seanse, tłok pod kasami kin - taka reakcja na wprowadzaną na polskie ekrany, prawie miesiąc po światowej premierze, pierwszą część przygód Harrego Pottera nie powinna dziwić. Książka okazała się świetnym interesem dla wydawnictwa, a teraz właściciele kin i dystrybutorzy zacierają ręce, czekając na napływ gotówki. Wielbiciele małego czarodzieja zaś z niecierpliwością czekają na kolejne tomy przygód i na filmy.


    Z jeszcze większą niecierpliwością na stałe powodzenie Harrego liczą producenci licznych gadżetów.


    Pani Rowling, która wymyśliła Harrego Pottera, już została multimilionerką. Ale choćby od dzisiaj nie napisała już nawet słowa, jej fortuna dopiero teraz zacznie rosnąć. Po nakręceniu pierwszego filmu o przygodach małego czarodzieja do interesu na Potterze włączają się bowiem wielkie światowe koncerny. Według wstępnych szacunków, tylko w tym roku obrót Potter-biznesu przekroczy 5 miliardów dolarów - czyli połowę naszej dziury budżetowej.

    I na tym bynajmniej się nie skończy. Bliskie realizacji są już bowiem plany sfilmowania kolejnych tomów książki.

    Najpopularniejszym bohaterem literackim ostatnich lat zainteresowały się niemal wszystkie branże przemysłu.

    Pierwsze były oczywiście papiernie i drukarnie. Szybko dołączyli do nich producenci artykułów szkolnych i biurowych. Cały świat zalały więc zeszyty z okładkami ozdobionymi scenami z filmu, nalepki, długopisy, kredki, gumki i wszystko co mieści się w szkolnym tornistrze - łącznie oczywiście z samym tornistrem. Następnie do biznesu wkroczył z całą swą potęgą przemysł tekstylny. Sklepy zostały zasypane pościelą z Harrym Potterem, piżamami, T-shirtami, nawet skarpetkami i majtkami. Wybierać można między ubraniami tradycyjnymi, które są jedynie ozdobione magiczną grafiką lub zdjęciami, oraz między strojami, które same w sobie są potterowe (spiczaste czapki, "czarnoksięskie" wdzianka itp.).


    Tam, gdzie chodzi o dzieci, nie może oczywiście zabraknąć przemysłu zabawkarskiego. Już w końcu roku pod choinkę można było więc położyć potterowe przytulanki i pluszaki, karty do gry z bohaterami powieści i filmu oraz wiele innych gadżetów. Będzie ich przybywało z każdym dniem, gdyż spece od reklamy uznali, że mały czarownik jest "bardziej nośny" niż osławione Pokemony. Można się zatem spodziewać, że lada chwila do biznesu włączy się potężny przemysł spożywczy, a rozmaite drobiazgi z Harrym Potterem zaczną się wysypywać z torebek chipsów i cukierków, że jego wizerunek pojawi się na opakowaniach czekolad, lodów i soków. W Wielkiej Brytanii już roi się od kubków, talerzyków, miseczek ozdobionych magicznymi scenami, a branża plastiku i metalu dorzuciła do nich potterowe łyżeczki i widelce.


    Ale i to nie wszystko. Naprawdę trudno znaleźć sektor gospodarki, który nie chciałby skubnąć choć paru dolarów na intratnym biznesie. Branża gumowa rzuciła na rynek materace z Harrym Potterem, elektroniczna - zegarki, budziki i kalkulatory, informatyczna - gry komputerowe, obuwnicza - buty sportowe i ciepłe kapcie, drzewna - "magiczne" mebelki. Lada chwila na rynku pojawią się tapety, rowery, wrotki i inny sprzęt sportowy z odpowiednimi nadrukami i naklejkami.


    Gdy film dotrze do każdego kina w kraju, popularność Harrego Pottera wśród dziatwy wzrośnie - bo jednak nie każdemu chciało się sięgnąć do książki, a teraz brakiem jej znajomości nie wypada się popisywać tak jak tym, że nie czytało się lektury. I zacznie się naciskanie rodziców, by kupili potterowy sweterek, czapkę, piórnik. Zapewne ruch w interesie odnotują nielegalnie kopiujący filmy na kasety wideo, jak również producenci sprzedawanych na bazarach potterowych wyrobów, które będą być może gorszej jakości, niż te ze sklepu, ale na pewno - w związku z ominięciem opłat licencyjnych - znacznie tańsze. Prawie każdy rodzic chce zrobić dziecku przyjemność, ale nie każdego stać na drogie gadżety.


    Prawa do wykorzystywania wizerunku oraz imion i nazwisk bohaterów książki czy filmu są oczywiście chronione, i za każde ich wykorzystanie trzeba płacić coraz większe pieniądze. Pewien procent od każdej transakcji przysługuje autorce. Nie ulega wątpliwości, że już wkrótce Joanne Rowling stanie się najbogatszą pisarką świata. I pomyśleć, że taką sławę i pieniądze można zdobyć na zawsze raczej lekceważonym rynku literatury dziecięcej.


    Iwona Mieszczańska
/ /

Podziel się ze znajomymi:
Czytany: 14249 razy,
ostatnio: 2019-09-20 16:08:52
Skomentuj artykuł:
Powrót